Niestabilność prawa barierą rozwoju przedsiębiorczości

 

W ostatnich miesiącach weszła w życie rekordowa ilość stron przepisów prawa. Skala zjawiska wynika przede wszystkim z dwóch czynników: dążenia do obejmowania przez państwo coraz to nowych obszarów życia obywateli oraz zmienianiu już istniejących przepisów (czyli ustawy o zmianie ustawy). O ile jeszcze dekadę temu można było argumentować nadaktywność parlamentarną potrzebą dostosowania naszego rodzimego porządku prawnego do systemu unijnego, o tyle obecnie jest to argument chybiony. Wielokrotnie zdarza się, że założenia dyrektyw są wprowadzone do krajowego prawodawstwa w sposób niedokładny, regulując obszary spoza jej zakresu czy też bardziej rygorystycznie niż pierwotnie zakładali unijni decydenci. Powyższe zjawisko klasyfikuje się jako gold-plating¸ czyli po prosu „uszlachetnianie”, „pozłacanie” bądź „udoskonalanie” przepisów prawa unijnego. Oczywiście tego rodzaju działanie, może i czasami dyktowane szlachetnymi pobudkami, najczęściej uzyskuje rezultat daleki od zamierzonego, skutkując rozrostem czerwonej taśmy w naszym kraju.

 

Polscy przedsiębiorcy wymieniając bariery rozwoju przedsiębiorczości, poza wysokimi pozapłacowymi kosztami pracy, wskazują między innymi wysoką niestabilność przepisów prawa. Częste zmiany otoczenia prawnego skutkują brakiem przejrzystości, błędnymi decyzjami, zwiększonymi kosztami, a nawet zaniechanymi inwestycjami. Wzrastać też może uznaniowość. Niestabilność prawa wpływa także na jego stosowanie. W zmiennym otoczeniu prawnym nieaktualne stają się przyjęte przez praktykę linie orzecznicze sądów, interpretacje oraz zwyczaje. W konsekwencji naturalne jest, że wzrasta niepewność, a wraz z nią nawet i powierzchowność. Poza biurokratycznymi obowiązkami i trudnościami wynikającymi z sytuacji gospodarczej polscy obywatele muszą zmagać się bylejakością naszego prawa. W tym kontekście szczególnym przykładem są przepisy prawa podatkowego. Problem nie jest nowy, już klasyk myśli ekonomicznej Adam Smith wymieniając podstawowe zasady systemu podatkowego wskazywał poza równomiernością, dogodnością, taniością (poboru) na pewność opodatkowania. Rozumie się przez to sytuacje, w której podatnik wie dokładnie, jaki i za co podatek ma zapłacić. Czy w zmieniającym się ciągle otoczeniu prawnym możemy być czegokolwiek pewni? Smith pisał:

 

„pewność co do tego, ile każda jednostka ma zapłacić, jest, jeśli chodzi o podatki, sprawą tak wielkiej wagi, iż uważam, że jak to wynika z doświadczenia wszystkich narodów, nawet bardzo nierównomiernie rozłożone podatki nie są w przybliżeniu złem tak wielkim, jak wielkim złem jest nawet mały stopień niepewności w tym względzie”.

 

Niestety stwierdzenie, że polski system prawno-podatkowy cechuje pewność jest delikatnie mówiąc fantazją. W tym kontekście niejako na znaczeniu traci kwestia wysokości opodatkowania (tutaj spór może być toczony na wielu płaszczyznach – politycznej, społecznej i ekonomicznej). Tymczasem w niestabilności przepisów trudno doszukiwać się ochrony jakiegokolwiek interesu publicznego czy realizowaniu ściśle określonych zamierzeń politycznych. Wystarczy spojrzeć na sam rok 2015 (warto mieć na względzie to, że od wiosny mamy permanentną kampanię wyborczą) i ważne z punktu widzenia przedsiębiorców akty normatywne:

 

  • Ustawa o podatku od osób prawnych zmieniona 6 razy;
  • Ustawa o podatku od osób fizycznych zmieniona 11 razy;
  • Ustawa o podatku od towarów i usług zmieniona 4 razy;
  • Ordynacja podatkowa zmieniona 4 razy;
  • Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej zmieniona 4 razy;
  • Kodeks postępowania cywilnego 6 razy.

 

Jakie są przyczyny tego szkodliwego zjawiska? Oczywiście każda zmiana wiąże się z pewnymi okolicznościami, ma specyficzny kontekst oraz może wynikać z całkowicie nowej sytuacji, która wymusza na ustawodawcy działanie. Niemniej jednak tego rodzaju argumenty znajdują uzasadnienie wyłącznie w pewnym procencie spraw. Wskazując na niestabilność przepisów prawa w Polsce, kolejny raz dotykamy problemu związanego z jego stanowieniem. Wielokrotnie przepisy prawa uchwalane są:

 

 

Dokonując pewnego uproszczenia – prawo tworzone jest w dwóch płaszczyznach – politycznej oraz merytorycznej. Wpływ na decyzje polityczne wywierać mogą głównie aktywni obywatele, blokując szkodliwe rozwiązania. Natomiast jeżeli chodzi o jakość merytoryczną przepisów (wydaje się całkiem oczywista teza, że im bardziej przemyślana regulacja, tym większe prawdopodobieństwo jej stałości), zasadniczo pomóc mogą rozwiązania instytucjonalne. W tym przypadku nie musimy wymyślać prochu na nowo. Istnieje szereg rozwiązań sprawdzonych w innych krajach – jedno z nich to np. Ocena Skutków Regulacji przygotowywana przed, jak i w określonym czasie po uchwaleniu przepisów. Jeżeli uda nam się zadbać o wyższy poziom merytoryczny polskiej legislacji na pewno skorzysta na tym większość polskich obywateli. Wszystkie negatywne zjawiska związane z jakością prawa oraz jego stanowieniem wzajemnie się przeplatają – bylejakość, niestabilność, uznaniowość, nadmierna ilość, ograniczona obywatelskość czy sama rosnąca biurokracja. Niestety, czerwona taśma nadal ma się dobrze.

 

Cenisz naszą pracę? Polub nas na Facebooku! Spodobał Ci się tekst? Polub go! Twoje wsparcie jest dla nas ważne.

Za zdjęcie dziękujemy: 150108 via photopin (license)

Spodobał Ci się ten tekst? Udostępnij go:Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Share on Google+0Pin on Pinterest0Email this to someone

Komentarze

komentarzy