Likwidacja PIT, składek na ZUS i NFZ szansą na zmniejszenie biurokracji

 

Polityka fiskalna stanowi narzędzie, za pomocą którego państwo ingeruje w procesy gospodarcze. Decyzje podejmowane przez aktualnych decydentów oparte są na różnych przesłankach, takich jak chociażby wyznawany system aksjologiczny, aktualne potrzeby fiskalne państwa czy nadzwyczajne wydarzenia. Sfera działań jakie mogą być podjęte jest ogromna, ponieważ w systemie może być wiele różnych podatków o odmiennej formie. Władze mogą wspierać określoną grupę (np. polityka rodzinna) bądź uznawać, że pewne dobra czy dochody wymagają odmiennego, bardziej surowego traktowania (np. akcyza na wyroby tytoniowe). Doskonałym przykładem powyższego jest podatek dochodowy od osób fizycznych. Warto pamiętać, że gdy wprowadzano tę daninę publiczną w Wielkiej Brytanii dwieście lat temu, przypisywano jej początkowo wyłącznie tymczasowy charakter związany z nadzwyczajnymi wydatkami (koszty wojny). Jednak na skutek różnych czynników, zarówno politycznych jak i ekonomicznych, PIT trwale zagościł w europejskich systemach fiskalnych.

W związku z tym, że niedawno minął termin rozliczania podatku dochodowego od osób fizycznych, kolejny raz wzmogła się debata dotycząca zasadności tej formy opodatkowania. Niestety najczęściej dyskutuje się o wysokości stawek podatkowych, ponieważ te najbardziej uderzają do wyobraźni ludzi. Powinniśmy jednak skupić się na zmianach systemowych, a nie kosmetycznych. Pewną nadzieję dają informacje, iż obecny rząd planuje zlikwidować PIT i składki na ZUS oraz zastąpić powyższe daniny jednym podatkiem. Póki co nie znamy jednak szczegółów tych rozwiązań (badane są stawki i progresja w jednolitym podatku), więc nie jest możliwa kompleksowa analiza. Jednak kierunek wydaje się jak najbardziej słuszny.

 

Klin podatkowy i biurokracja

 

Podstawowymi bolączkami polskiego systemu podatkowego, o czym świadczą chociażby ankiety przeprowadzane wśród obywateli, są wysokie koszty pracy (tzw. klin podatkowy wynoszący około 40%) oraz wszechobecna biurokracja. O ile w pierwszym przypadku podjęcie działań zmierzających do rozwiązania problemu jest mało prawdopodobne, zważywszy na napiętą sytuację budżetową oraz ograniczoną wolę społeczeństwa do redukcji wydatków publicznych, o tyle w drugiej sytuacji wydaje się, że jest możliwa zmiana. Pomimo tego zadanie nie jest proste, z uwagi na liczne grupy interesów, które są beneficjentami obecnych skomplikowanych rozwiązań.

 

Ten nieszczęsny PIT

 

Przepisy regulujące podatek dochodowy od osób fizycznych oraz cała jego konstrukcja systemowa dobrze obrazują to czym są niedoskonałe regulacje. Mamy więc do czynienia z takimi zjawiskami jak niestabilność (wielokrotność nowelizacji), uznaniowość (skutkująca brakiem pewności) oraz z ogólną inflacją przepisów (trudności interpretacyjne). Truizmem jest stwierdzić, iż nie jest to stan pożądany. Ponadto obecnie podstawowy cel podatku, jakim jest uzyskiwanie wpływów do budżetu, realizowany jest w sposób wysoce nieefektywny. W rzeczywistości złe rozwiązania systemowe skutkują tym, że środki publiczne (czyli praca obywateli) w całym procesie są po prostu marnowane.

Przykładowo w 2014 roku zgodnie z danymi udostępnionymi przez NIK wpływy z tytułu PIT wyniosły 71 mld zł, co przekładało się na udział w dochodach podatkowych w wysokości 16,9% oraz na 15,2% dochodów budżetu państwa. Jednak musimy pamiętać, że podatek odprowadzany jest również w szeroko rozumianej sferze budżetowej i od świadczeń uzyskiwanych od państwa. Szacuje się, że może to być aż kilkadziesiąt procent całej sumy. Oznacza to, że przekładamy pieniądze z jednej kieszeni do drugiej, jednocześnie gubiąc część z nich. Wynika to z faktu, iż PIT płacony przez 23 miliony obywateli naszego kraju przynosi stosunkowo niewielkie wpływy do budżetu, a generuje znaczące koszty. Wystarczy wskazać chociażby koszt opłacenia administracji podatkowej (około 2 mld złotych), na które składają się wydatki związane z obsługą oraz kontrolą całego procesu.

Powyższe rozważania to tylko jedna strona medalu (publiczna). Obecnie obowiązujące rozwiązania są także dotkliwe dla obywateli i gospodarki. W tym przypadku nie chodzi o dyskusję na temat wysokości stawek, ani o rozważania, czy grupa x powinna płacić kwotę y. Przede wszystkim powinniśmy zwrócić uwagę na czas, jaki dana regulacja zabiera obywatelom. Czas, który mógłby być wykorzystany na pracę bądź skonsumowany na rozrywkę. Udoskonalając rozwiązania prawne można poczynić znaczące oszczędności bez konieczności uszczuplania budżetu państwa. Ministerstwo Gospodarki w 2010 r. wyliczyło, że roczny koszt obciążeń administracyjnych w gospodarce (czyli biurokracji np. obowiązków informacyjnych, sprawozdawczych itp.) z tytułu PIT wynosi prawie 8,77 mld zł. Są to miliony roboczogodzin rocznie marnowanych w skali całej gospodarki. Zgodnie z raportem Paying Taxes 2016 na wszystkie obowiązki związane z podatkami musimy przeciętnie poświęcić 271 godzin (europejska średnia to 173 godziny). Natomiast same obciążenia pracy pochłaniają aż 103 godziny rocznie! Zmiana tego stanu będzie szczególnie korzystna dla małych i średnich przedsiębiorców, którzy najczęściej mają problemy z dopełnianiem skomplikowanych obowiązków, a nie zawsze jest ich stać na korzystanie z usług profesjonalnych doradców.

W związku z powyższym likwidacja PIT i składek na ZUS jest jak najbardziej pożądana.  Pozostaje mieć nadzieję, że decydenci nie będą szukać nowych rozwiązań i po prostu wprowadzony zostanie jednolity podatek od wynagrodzeń, odprowadzany ryczałtem od funduszu płac, który jest już od wielu lat proponowany przez organizacje pozarządowe takie jak Centrum im. Adama Smitha czy Fundacja Republikańska. Radykalnie zmniejszylibyśmy w ten sposób liczbę podatników. W konsekwencji mniej osób obowiązanych byłoby do dopełniania uciążliwych obowiązków informacyjnych, a przedsiębiorcy zamiast zajmować się biurokracją mogliby skupić się na działalności gospodarczej. Pozyskane dzięki takiej reformie oszczędności, mogłyby stanowić tak potrzebny dziś dodatkowy impuls rozwojowy oraz zwiększyć konkurencyjność naszego kraju.

Spodobał Ci się ten tekst? Udostępnij go:Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Share on Google+0Pin on Pinterest0Email this to someone

Komentarze

komentarzy